Każdy telefon prywatnościowy potrafi jedno: schować Ciebie. Ten robi coś więcej — nieprzerwanie nasłuchuje otoczenia i mówi wprost, czy ktoś podrzucił Ci lokalizator, czy w telefonie siedzi program szpiegujący i czy coś czyta treść Twoich wiadomości.

Liczby pochodzą z realnego eksportu z telefonu testowego (Pixel 10a, praca ciągła 1–8 sierpnia 2026), nie z szacunków.
Aplikacji pokazujących listę urządzeń Bluetooth są dziesiątki. Problem w tym, że lista niczego nie rozstrzyga. Poniżej to, co odróżnia Stalkera — cytaty pochodzą wprost z ekranów aplikacji.
Nie dostajesz kolumny adresów sprzętowych do samodzielnej interpretacji. Dostajesz werdykt:
„Nikt za Tobą nie jechał.”
Albo — jeśli coś jednak jechało — nazwę urządzenia, jego ślad na mapie i przycisk, którym je namierzysz.
To jest rzecz, na której konkurencja milczy. Wyłączony Bluetooth albo cofnięta zgoda nie zamieniają się w uspokajające „czysto”. Aplikacja mówi wprost:
„To NIE jest »czysto« — to brak wyniku.”
Cicha awaria wyglądająca jak spokój jest groźniejsza niż widoczny błąd.
Jedno spotkanie z cudzym urządzeniem nic nie znaczy — na ulicy mijasz ich setki. Znaczenie ma dopiero to, co było przy Tobie w domu, po drodze i pod pracą. Dlatego telefon zapisuje czas i miejsce każdego wykrycia i szuka powtórzeń, zamiast straszyć każdą napotkaną opaską fitness.
Brak konta, brak logowania, brak naszego serwera. Baza wykryć jest zaszyfrowana kluczem tego konkretnego telefonu, a mapa działa bez internetu, bo podkład Polski jest w środku aplikacji. Nikt — łącznie z nami — nie wie, co Twój telefon wykrył.
Nie trzeba już hakera ani sprzętu za tysiące złotych. Wystarczy lokalizator za 120 zł wrzucony pod fotel, aplikacja zainstalowana w 3 minuty, gdy telefon leżał na stole — albo funkcja, którą producent włączył Ci sam, bez pytania.
AirTag, Samsung SmartTag, Tile, chińska „pluskwa" GPS. Wrzucony do torebki, pod zderzak, do podszewki kurtki. Sam z siebie nadaje sygnał — i to jest jego słabość, bo ten sygnał da się usłyszeć. Jak go znaleźć w aucie →
Tzw. stalkerware — aplikacja podrzucona przez kogoś bliskiego, kto miał telefon w ręku przez chwilę. Nie ma ikony. Czyta wiadomości, podsłuchuje mikrofon, wysyła lokalizację. Zwykły użytkownik nie ma jak jej zobaczyć. Objawy, które coś znaczą →
Moduły analizujące zdjęcia i wiadomości bezpośrednio w telefonie potrafią pojawić się „same", razem z aktualizacją usług systemowych. Nikt Cię o zgodę nie pyta i nie zobaczysz ich na liście aplikacji.
Sam system to za mało, a sama aplikacja bez czystego systemu byłaby fikcją. Dopiero razem dają telefon, który jednocześnie nie zdradza Ciebie i pilnuje otoczenia.
GrapheneOS — Android bez usług Google w środku. Nie wysyła Twojej lokalizacji, nie loguje Cię do konta, nie ma miejsca, w którym producent mógłby cicho doinstalować moduł skanujący treść.
Szyfrowana komunikacja, anonimowy sklep z aplikacjami, VPN, menedżer haseł, kody 2FA, mapy offline. Wszystko zainstalowane i skonfigurowane — włączasz telefon i po prostu działa.
Polska aplikacja, którą sami piszemy i rozwijamy. To ona zamienia telefon z „niewidzialnego" w „czujny": słucha otoczenia, sprawdza sam telefon i mówi Ci, co znalazła — po polsku, bez żargonu.
Prawie każde urządzenie w Twoim otoczeniu coś nadaje: słuchawki, zegarek, samochód, lokalizator, telefon obok. Stalker to nasłuchuje przez całą dobę, zapisuje w telefonie i szuka jednej rzeczy — czy coś jedzie z Tobą. Nie „w pobliżu", tylko: było przy Tobie w domu, potem po drodze, potem pod pracą.
Wsiadasz do auta i naciskasz START. Jedziesz swoją trasą. Na końcu naciskasz STOP i dostajesz jedno zdanie: albo „nikt za Tobą nie jechał", albo „to urządzenie było z Tobą przez całą trasę" — z listą, mapą i możliwością namierzenia sprzętu.
Skan działa w tle, także przy zgaszonym ekranie i w kieszeni. Telefon zapamiętuje, co widział, gdzie i o której — dzięki temu potrafi odróżnić słuchawki sąsiada spotkane raz od nadajnika, który towarzyszy Ci od trzech dni.
Każda pozycja poniżej to osobna funkcja w aplikacji — nie hasło marketingowe.
Apple AirTag i sprzęt Find My, Samsung SmartTag, Tile, lokalizatory Google Find Hub oraz zgodne ze standardem branżowym DULT. Aplikacja rozpoznaje je po sposobie, w jaki nadają — nie po nazwie, którą łatwo podmienić.
Telefon każe znalezionemu lokalizatorowi zapiszczeć — idziesz po prostu za dźwiękiem, zamiast obmacywać podszewkę. Działa dla sprzętu Apple i lokalizatorów Google; przy innych markach aplikacja mówi wprost, że nie może zadzwonić, i zostaje tryb „ciepło–zimno”.
Tryb „ciepło–zimno": im bliżej jesteś sprzętu, tym mocniejszy wskaźnik i szybsza wibracja. Tak znajduje się tag wciśnięty w podszewkę albo pod zderzak.
Znalazłeś podejrzany krążek? Przykładasz go do telefonu i aplikacja odczytuje, co jest na nim zapisane — pomaga ustalić, czyj jest i jakiego typu.
Jedno kliknięcie i telefon sprawdza sam siebie: programy szpiegujące (643 znane sygnatury), podejrzane klawiatury, aplikacje z dostępem do ekranu i treści, nakładki, doinstalowane certyfikaty do podsłuchu ruchu, podmianę karty SIM.
Osobny werdykt na górze audytu: zielony / żółty / czerwony — czy cokolwiek na tym telefonie jest w stanie czytać treść Twoich wiadomości. Szczegóły w sekcji o Chat Control niżej.
Gasisz światło, wolno omiatasz pokój aparatem. Aplikacja podświetla jasne punkty — kandydatów na diody podczerwieni ukrytych kamer. Uczciwie: to wskazówka, a nie wyrok — decyzję podejmujesz Ty. Poradnik: ukryte kamery →
Nasłuch pasma 18–22 kHz, którego ucho już nie słyszy — tam działają beacony śledzące i część nadajników. Nic nie jest nagrywane: analiza idzie w pamięci, na dysk nie trafia ani sekunda dźwięku.
Telefonem jak wykrywaczem metalu: przesuwasz go nad deską rozdzielczą, fotelem, framugą. Skok pola magnetycznego zdradza magnesy i silniczki ukrytych kamer oraz lokalizatorów GPS.
Maskowanie rozmowy dla mikrofonu leżącego blisko: telefon generuje dźwięk utrudniający nagranie zrozumiałej mowy. To akustyka, nie zagłuszanie radiowe — czyli rozwiązanie legalne.
Radar pokazuje, co jest wokół Ciebie teraz i jak blisko. Mapa pokazuje, gdzie dane urządzenie widziałeś wcześniej — na mapie działającej bez internetu (Polska jest wbudowana w aplikację).
Wszystko posortowane od najbardziej podejrzanego. Przy każdym: co to za sprzęt, ile razy widziane, jak dawno, w ilu miejscach. Swoje urządzenia oznaczasz jako znane i przestają zawracać Ci głowę.
Tryb jednorazowy pod kątem samochodu: siadasz w aucie, uruchamiasz skan i dostajesz listę nadających urządzeń obecnych w tej chwili, ustawionych od najsilniejszego sygnału — czyli najbliższego. Jeśli skaner nie mógł zadziałać, powie „nie sprawdzono”, zamiast pokazać uspokajające „czysto”. Uwaga: to nasłuch, więc sprzęt, który nic nie wysyła, tu się nie pojawi — od tego jest wykrywacz magnetyczny.
Wykrywa sieci podszywające się pod znane (tzw. evil twin). Osobno potrafi przeszukać sieć, do której jesteś podłączony, i wskazać w niej kamery IP — ale ta funkcja jest domyślnie wyłączona: aplikacja z zasady nie wychodzi do internetu, dopóki sam jej na to nie pozwolisz. Włącza się ją jednym przełącznikiem na czas sprawdzenia.
Sprawdza, czy telefon nie został zepchnięty do starej, łatwej do podsłuchu sieci 2G i czy „komórka", z którą rozmawia, w ogóle istnieje w bazie polskich stacji bazowych.
Wgrywasz plik ze swoim kalendarzem, a aplikacja sprawdza, czy któreś urządzenie kręci się w pobliżu ±30 minut wokół Twoich spotkań. Zgłasza dopiero to, co trafia się przy co najmniej połowie terminów i minimum czterech zdarzeniach — jednorazowy zbieg okoliczności nie wywoła alarmu. Tak wychodzi ktoś, kto zna Twój grafik. Działa też dla sieci Wi-Fi.
Całość da się wyeksportować do plików (m.in. mapa i zestawienie wykryć) — na potrzeby własnej dokumentacji, rozmowy z prawnikiem albo zgłoszenia sprawy.
Brak konta, brak logowania, brak serwera. Baza wykryć jest zaszyfrowana kluczem urządzenia. Nikt — łącznie z nami — nie widzi, co Twój telefon wykrył.
Ogólniki typu „wykrywa inwigilację” nic nie znaczą. Poniżej rozpisujemy to na konkretne urządzenia: co rozpoznajemy, po czym, i gdzie kończą się możliwości telefonu. Wszystkie wymienione marki są wpisane w bazy rozpoznawania w aplikacji.
Apple AirTag i pozostały sprzęt z sieci Find My · Samsung Galaxy SmartTag · Tile · Chipolo · Pebblebee · Motorola moto tag · eufy · lokalizatory zgodne z Google Find Hub oraz z branżowym standardem DULT. Rozpoznajemy markę i rodzaj sprzętu, a nie konkretny model.
Rozpoznajemy je przede wszystkim po sposobie nadawania — po sygnaturze protokołu, którym się przedstawiają. To ważne, bo nazwę urządzenia da się dowolnie zmienić, a protokołu nie: tag przemianowany na „Słuchawki Ani” i tak zostanie rozpoznany jako lokalizator. Nazwa bywa najwyżej dodatkową poszlaką, nigdy jedyną podstawą.
Sprzęt klasy Teltonika, Queclink, Tracki i podobne — te, które oprócz GPS mają moduł Bluetooth (dziś większość ma, bo służy on do konfiguracji i podpięcia czujników). Wtedy urządzenie zdradza producenta, a my pokazujemy je na liście.
Uczciwie: lokalizator wyłącznie GSM/GPS, bez Bluetooth i bez Wi-Fi, nie nadaje niczego, czego telefon mógłby posłuchać — takiego nie znajdzie ani nasłuch, ani tryb „Sprawdź auto” (oba opierają się na tym, co urządzenie samo wysyła). Zostaje wykrywacz magnetyczny — magnes mocujący i elektronika zdradzają się polem magnetycznym — oraz zwykłe przeszukanie auta, w pierwszej kolejności gniazda diagnostycznego pod kierownicą. Przy poważnej sprawie: profesjonalne sprawdzenie pojazdu sprzętem, którego telefon nie zastąpi.
Rozpoznajemy 643 konkretne aplikacje ze 125 rodzin — m.in. mSpy, FlexiSpy, Hoverwatch, Cocospy, TheTruthSpy, Cerberus, LetMeSpy, Reptilicus, iKeyMonitor, MobileTrackerFree, TrackView, Snoopza, SpyHuman, MobiStealth, Spy24.
Baza pochodzi z publicznego, uznanego zbioru wskaźników prowadzonego przez organizację Echap (projekt stalkerware-indicators) i jest aktualizowana razem z aplikacją.
Silnik korelacji zna charakterystyki takich rodzin jak Pegasus (NSO), Predator (Cytrox), Hermit (RCS Lab), NoviSpy, Candiru, FinSpy (Gamma), KingSpawn (QuaDream), Wintego Helios.
Uczciwie: to ostrzeżenie oparte na publicznie znanych poszlakach, a nie diagnoza i nie dowód. Takie oprogramowanie potrafi nie zostawiać śladów widocznych dla zwykłej aplikacji. Realną obroną jest tu system: brak usług Google, zamknięty bootloader i twarde zabezpieczenia GrapheneOS.
Tu jest najwięcej marketingowych bajek na rynku, więc rozpisujemy to wprost: która metoda działa na jaki sprzęt.
| Rodzaj sprzętu | Konkretne przykłady | Czym to znajdujemy | Na ile skutecznie |
|---|---|---|---|
| Kamera IP w sieci Wi-Fi | Hikvision, Dahua, Reolink, Foscam, EZVIZ, Imou, Amcrest, Annke, Axis, Escam, Lorex, Sricam, Swann, Tenvis, TP-Link Tapo — a także dowolna kamera zgodna z ONVIF/RTSP | Skan sieci, do której jesteś podłączony, + rozpoznanie producenta i usług kamerowych. Funkcję sieciową włącza się świadomie — domyślnie aplikacja w ogóle nie wychodzi do internetu | Wysoka, gdy kamera jest w tej samej sieci co Ty |
| Kamera pracująca na cudzej sieci | Kamera w wynajętym mieszkaniu wpięta do sieci właściciela, do której nie masz dostępu | Skan podczerwieni (nocne diody) + wykrywacz magnetyczny | Ograniczona — mówimy o tym wprost, bo z sieci jej nie zobaczymy |
| Kamera-atrapa przedmiotu | Czujnik dymu, ładowarka, budzik, ramka na zdjęcia z ukrytym obiektywem | Skan podczerwieni (przy zgaszonym świetle) + wykrywacz magnetyczny + skan sieci, jeśli wysyła obraz | Zależy od modelu — najlepiej łączyć wszystkie trzy metody |
| Podsłuch z Bluetooth lub Wi-Fi | Rejestratory i „pluskwy” sterowane aplikacją w telefonie, dyktafony z podglądem, sprzęt typu smart | Nasłuch radiowy — takie urządzenie musi nadawać, żeby dało się nim sterować | Wysoka |
| Klasyczna pluskwa GSM (z kartą SIM) | Podsłuch, do którego się dzwoni; brak Bluetooth i Wi-Fi | Wykrywacz magnetyczny (głośnik, mikrofon, bateria) — nasłuch radiowy jej nie zobaczy | Niska bez dodatkowego sprzętu — mówimy o tym uczciwie, zamiast obiecywać cuda |
| Beacon ultradźwiękowy | Znaczniki dźwiękowe używane m.in. w reklamie do łączenia urządzeń tej samej osoby | Skan pasma 18–22 kHz (analiza w pamięci, bez nagrywania) | Dobra dla sygnału emitowanego w sposób ciągły |
| Podstawiona sieć Wi-Fi | Punkt dostępowy podszywający się pod znaną sieć, żeby przejąć Twój ruch | Porównywanie sieci o tej samej nazwie i ich zabezpieczeń | Dobra dla typowych przypadków — dokładna kopia konfiguracji jest trudniejsza do odróżnienia |
| Podstawiona stacja bazowa | Sprzęt zmuszający telefon do przejścia na starą, podsłuchiwalną sieć 2G | Kontrola typu sieci + baza 99 299 polskich stacji bazowych działająca offline | Sygnał ostrzegawczy — część danych o sieci Android udostępnia tylko oprogramowaniu systemowemu |
| Podsłuch ruchu internetowego | Doinstalowany certyfikat pozwalający czytać szyfrowane połączenia | Audyt zagrożeń — kontrola certyfikatów dodanych do telefonu | Wysoka |
Nazwy marek podano wyłącznie w celu wskazania, jaki sprzęt aplikacja rozpoznaje. Nie jesteśmy powiązani z żadnym z wymienionych producentów, a wymienienie marki nie sugeruje, że jej produkty służą do inwigilacji.
Pierwsze pięć zrzutów pochodzi z telefonu pracującego na co dzień — to nie makieta. Nazwy cudzych urządzeń i sieci są celowo zamazane, bo nie publikujemy danych osób postronnych. Trzy ostatnie ekrany pokazujemy na danych przykładowych, żeby nie ujawniać niczyich tras.








Kiedy coś jedzie z Tobą, nie dostajesz tabelki z adresami sprzętowymi, tylko komunikat w rodzaju: „Możliwe, że ktoś Cię śledzi — wykryto urządzenie poruszające się z Tobą jak tracker. Rozejrzyj się po otoczeniu (auto, torba, ubranie); w szczegółach możesz spróbować je namierzyć.”
To temat, o który klienci pytają najczęściej, więc opisujemy go dokładnie i bez straszenia — z datami i stanem faktycznym.
Unijny przepis czasowy, który pozwala (ale nie nakazuje) dostawcom komunikatorów skanować przesyłane treści w poszukiwaniu materiałów o wykorzystywaniu dzieci. Parlament Europejski w marcu 2026 nie przedłużył go w pierwszym podejściu, przepis wygasł 4 kwietnia 2026, ale Rada przywróciła go w tym samym brzmieniu — obowiązuje od 3 sierpnia 2026 do 3 kwietnia 2028. Dotyczy komunikacji nieszyfrowanej; usługi z szyfrowaniem end-to-end (Signal, WhatsApp, tajne czaty Telegrama) są poza jego zakresem.
Projekt rozporządzenia, który zamieniłby dobrowolność w obowiązek nakładany nakazami wykrywania. Najbardziej sporny pomysł — przymusowe skanowanie po stronie urządzenia (czyli w Twoim telefonie, zanim wiadomość zostanie zaszyfrowana) — Rada wycofała z żądań w listopadzie 2025, ale sam projekt nadal jest negocjowany; kolejna runda rozmów zapowiadana jest na wrzesień 2026.
Skanowanie „po stronie urządzenia” omija szyfrowanie — treść jest sprawdzana zanim zostanie zaszyfrowana, więc najlepszy komunikator na świecie nic tu nie pomoże. Na zwykłych Androidach fundament pod taki mechanizm już jest: moduł Android System SafetyCore potrafiący analizować treści bezpośrednio w telefonie trafił na urządzenia cicho, wraz z aktualizacją usług Google — bez pytania użytkownika o zgodę, bez ikony w menu. Google deklaruje, że służy on lokalnej klasyfikacji treści i sam z siebie nic nie wysyła. Sedno problemu jest inne: skoro producent może w każdej chwili doinstalować w telefonie moduł czytający treści, to decyzja nie należy już do Ciebie.
W tym telefonie nie ma usług Google z uprawnieniami systemowymi. Nie istnieje kanał, przez który producent doinstalowałby moduł skanujący treść „przy okazji” aktualizacji. Jeśli w ogóle korzystasz z aplikacji wymagających Google, uruchamiamy je w piaskownicy — jako zwykłą aplikację bez specjalnych praw, najlepiej w osobnym profilu.
Stalker ma osobny moduł, który sprawdza obecność modułów skanujących treść (m.in. SafetyCore) i innych dróg podglądu: usług czytających ekran, podglądu powiadomień, nakładek, podejrzanych klawiatur. Na górze audytu wyświetla jeden werdykt: czysto / uwaga / ekspozycja. To nie jest deklaracja — sprawdziliśmy to na dwóch telefonach w różnych stanach i każdy pokazał dokładnie ten wynik, który wynikał z jego konfiguracji.
Podstawa: rozporządzenie o czasowym odstępstwie od dyrektywy o e-prywatności (tzw. Chat Control 1.0) w brzmieniu przywróconym przez Radę, stosowane od 3.08.2026 do 3.04.2028, oraz projekt rozporządzenia CSAR (Chat Control 2.0) będący w toku negocjacji. Stan na sierpień 2026 — jeśli prawo się zmieni, zaktualizujemy tę sekcję.
GrapheneOS to znany, otwarty system rozwijany od lat, oparty o Androida, ale bez usług Google w środku. Poniżej rzeczy, których nie zrobisz na zwykłym telefonie — opisane tak, żeby było wiadomo, co dają w praktyce.
Każdej aplikacji z osobna możesz odebrać dostęp do sieci. Aplikacja nie widzi „odmowy” — widzi po prostu brak internetu, więc nie ma jak się poskarżyć ani obejść.
Odcinasz aplikacji dostęp do żyroskopu, kompasu i pozostałych czujników. To one pozwalają rozpoznawać ruch i rozpoznawać Cię „po sposobie chodzenia”.
Praca, prywatne, bank — osobne światy z osobnymi kluczami szyfrowania. Aplikacja z jednego profilu nie widzi niczego z drugiego. Profil da się wylogować jednym gestem.
Zamiast oddawać aplikacji całą pamięć telefonu, wskazujesz jej konkretny plik lub folder. Tak samo z kontaktami — aplikacja widzi pustą książkę adresową, dopóki sam czegoś nie udostępnisz.
Po zablokowaniu ekranu port można ustawić na „tylko ładowanie” albo wyłączyć transmisję danych sprzętowo. To bezpośrednia odpowiedź na narzędzia do zgrywania zawartości telefonu.
Telefon, którego nikt nie odblokował przez zadany czas, sam się restartuje i wraca do stanu „przed pierwszym odblokowaniem”, w którym dane są najmocniej zaszyfrowane.
Osobny PIN, którego wpisanie nieodwracalnie kasuje zawartość telefonu. Na wypadek sytuacji, w której ktoś stoi obok i każe odblokować.
Cyfry na ekranie blokady zmieniają położenie, więc podpatrzenie kodu przez ramię albo z kamery przestaje działać.
Stare 2G to najprostsza droga do podsłuchu i podstawionych stacji. Można je wyłączyć całkowicie i zostawić telefon wyłącznie w nowoczesnych sieciach.
System ma własne zabezpieczenia pamięci wykrywające typowe techniki ataku, dzięki czemu wiele exploitów po prostu nie działa. To ta warstwa, która sprawia, że komercyjne narzędzia szpiegowskie mają na GrapheneOS realnie trudniej.
Po instalacji zamykamy bootloader z powrotem i telefon przy każdym starcie sprawdza, czy system nie został podmieniony. Podmieniony — nie wystartuje po cichu.
Aplikacje instalujemy ze sklepu działającego bez logowania i bez konta Google. Nikt nie buduje profilu z listy Twoich aplikacji.
Nie dlatego, że to Google. Dlatego, że to jedyna linia telefonów, na której GrapheneOS można zainstalować i z powrotem zamknąć bootloader — czyli przywrócić pełną ochronę startu systemu. Na większości innych telefonów po wgraniu innego systemu ta ochrona zostaje trwale wyłączona.
Osobny układ pilnujący kluczy szyfrujących i liczby prób PIN. To on sprawia, że zgadywanie kodu jest praktycznie niewykonalne, a dane pozostają zaszyfrowane.
Dwuczęstotliwościowy odbiornik nawigacji, magnetometr, aparat łapiący część podczerwieni, mikrofon sięgający pasma ultradźwięków, Bluetooth 6.0 — to na tych podzespołach pracuje Stalker.
Producent zapewnia wsparcie tej serii przez 7 lat, a GrapheneOS wypuszcza własne poprawki bezpieczeństwa bardzo szybko. Telefon nie zestarzeje się po dwóch sezonach.
Pixel 10a — jak cała seria „a” — nie ma układu UWB, czyli precyzyjnego namierzania odległości co do centymetra. Nie ma to wpływu na wykrywanie: rozpoznawanie lokalizatorów opiera się w całości na Bluetooth. UWB pomogłoby dopiero na ostatnim etapie — przy szukaniu już wykrytego nadajnika, i to tylko dla części modeli. Zamiast tego mamy tryb „ciepło–zimno” oraz wykrywacz magnetyczny.
Telefon wydajemy gotowy do pracy. Zestaw dobieramy pod Twój sposób korzystania — poniżej to, co zwykle wchodzi w skład i po co.
Komunikatory z szyfrowaniem end-to-end do rozmów i wiadomości. Dobieramy je do tego, z kim faktycznie się kontaktujesz — najlepszy komunikator to ten, którego używa druga strona.
Instalowanie i aktualizowanie aplikacji bez logowania i bez konta Google, żeby lista Twoich aplikacji nie budowała niczyjego profilu.
W każdym telefonie jest pełne, płatne konto Mullvad VPN na 12 miesięcy — w cenie urządzenia. To jeden z nielicznych dostawców, u których konto nie jest powiązane z żadną tożsamością: nie ma adresu e-mail, nazwiska ani hasła — jest wyłącznie losowy numer konta. Ruch jest szyfrowany, a przy zerwaniu połączenia telefon blokuje transmisję, zamiast wypuścić ją bez ochrony. Do zadań wymagających mocniejszego ukrycia dokładamy dostęp przez sieć Tor.
Menedżer haseł działający lokalnie oraz generator kodów dwuskładnikowych — bez chmury i bez konta u producenta.
Nawigacja działająca bez internetu i bez wysyłania Twojej trasy komukolwiek. Mapa Polski jest wbudowana także w samego Stalkera.
Bank, kurier, aplikacja od parkingu — jeśli ich potrzebujesz, dostają własny profil, odseparowany od reszty telefonu.
Wolimy stracić klienta na tej sekcji, niż mieć niezadowolonego po miesiącu. To jedyny sposób, żeby werdykt „czysto” cokolwiek znaczył.
W sierpniu 2026 przeszliśmy własną aplikację moduł po module, szukając miejsc, w których mogłaby pokazać „czysto”, mimo że czegoś po prostu nie sprawdziła. Znalezione miejsca poprawiliśmy, a w aplikacji jest teraz osobna sekcja „nie sprawdzono” — bo cicha awaria wyglądająca jak spokój jest groźniejsza niż widoczny błąd. Taki przegląd robimy cyklicznie.
Bez wersji okrojonych i bez dopłat za funkcje aplikacji. Każdy egzemplarz to ten sam, kompletny produkt — przygotowany ręcznie, telefon po telefonie.
Pixel 10a 128 GB · konfiguracja, Stalker i uruchomienie w cenie.
Zamów WYGOOGLOWANYCzas przygotowania zwykle do 5 dni roboczych. Odbiór osobisty lub wysyłka.
Do telefonu możemy dołożyć pakiet danych na eSIM GigSky — międzynarodową transmisję danych, która pełni rolę czystej warstwy transportowej. Telefon korzysta wtedy wyłącznie z internetu, a rozmowy i wiadomości idą przez szyfrowane komunikatory, bez numeru głosowego przypisanego do Ciebie.
Pakiet danych jest płatny dodatkowo, poza ceną telefonu — jego koszt zależy od wybranego rozmiaru i okresu. Instalację i konfigurację eSIM robimy po naszej stronie; wycenę podajemy przy zamówieniu.
Usługę realizujemy w granicach obowiązującego prawa, wyłącznie w celu ochrony prywatności klienta.
Największą częścią tej ceny nie jest telefon, tylko to, czego nie da się kupić osobno: aplikacja Stalker, którą piszemy i rozwijamy sami, oraz robota wykonana ręcznie na Twoim egzemplarzu — wgranie i ponowne zamknięcie systemu, konfiguracja kilkudziesięciu ustawień, dobranie i sprawdzenie aplikacji pod Twój sposób pracy, uruchomienie 1:1 i późniejsze wsparcie po polsku. Płacisz za gotowe narzędzie, które działa od pierwszego włączenia — i które dodatkowo pilnuje Twojego otoczenia.
Większość rzeczy, o których piszemy, możesz zrobić bez naszego telefonu — wystarczy wiedzieć jak. Poniżej praktyczne poradniki, pisane bez żargonu i bez straszenia. Jeśli po nich uznasz, że wolisz gotowe narzędzie, wiesz, gdzie nas znaleźć.
Trzy rodzaje lokalizatorów, gdzie szukać ręcznie i czego nie wykryje żadna aplikacja.
Objawy, które naprawdę coś znaczą — i mity o „kodach na podsłuch”, które nie działają.
Dlaczego systemowe ostrzeżenia bywają spóźnione i jak namierzyć lokalizator samodzielnie.
Odblask obiektywu, diody podczerwieni i sprawdzenie sieci — cztery metody, które działają.
Czy zadziałają banki i BLIK, czy to „system dla przestępców” — spokojne odpowiedzi.
Co da się wyłączyć w ustawieniach, a od którego momentu potrzeba czegoś więcej.
iPhone chroni Cię przed innymi. Ale czy chroni przed Apple? Uczciwe porównanie.
Komunikatory, VPN, hasła, mapy offline — zestaw bez linków afiliacyjnych.
Opisz krótko swoją sytuację — odpowiemy, dopytamy i powiemy wprost, czy ten telefon jest odpowiedzią na Twój problem. Bez zobowiązań, rozmowa jest poufna.